Czarny łabędź Requiem dla snu to dwa filmy Darrena Aronofsky’ego, które bardzo przypadły mi do gustu. Zresztą nie tylko mnie, były bardzo dobrze odebrane przez krytyków i publiczność. Tym bardziej, gdy zobaczyłem zwiastun do Mother! moje oczekiwania były niesamowite. Poziom ekscytacji wzrósł jeszcze bardziej gdy sprawdziłem obsadę. Dlatego pewnie też wyszedłem tak zawiedziony z sali kinowej.

Głównymi bohaterami filmu jest bezdzietne małżeństwo, które mieszka w wielkim domu na odludziu. On, poeta, któremu brakuje inspiracji, ona żona, która zrobi wszystko, żeby jej małżonek był szczęśliwy. Ich sielankę przerywa pewnego wieczoru tajemniczy przybysz, który myślał, że ich dom to pensjonat…

Nie no, naprawdę nie mogę. Przez pierwszą godzinę filmu nie dzieje się tam nic. Dosłownie nic! Jakieś niby wprowadzenie, które prowadzi donikąd. Poznajemy coraz to kolejne postaci, pojawiają się i znikają, robią dziwne i niezrozumiałe rzeczy. A w tym wszystkim nasi główni bohaterowie. On, który nie widzi we wszystkim co się dzieje niczego dziwnego i ona, która chce po prostu spokoju.

Ten film, przynajmniej wg reżysera, to miała być jakaś jedna wielka alegoria. Przepraszam, ale nie nie zrozumiałem. Może po prostu mnie to przerosło. Jednak to co dzieje się w samej końcówce to już naprawdę chore gówno. Siedziałem i zastanawiałem się czy obrazy, które pojawiają się na ekranie to stworzone z premedytacją dzieło.

Tak jak wspominałem film ma bardzo dobrą obsadę, ale aktorzy nie mają zbytnio czego grać. Jest jedna scena, a właściwie kwestia, a właściwie okrzyk Javiera Bardema, który sprawił, że miałem ciarki. Tak, on potrafi zagrać. Ale jak ma co zagrać.

Największym zarzutem jednak do filmu jest to, że już pierwsza scena pokazuje nam co wydarzy się na końcu. I jak Boga kocham, cały film się zastanawiałem czy to będzie już teraz czy jednak musimy poczekać. Trzeba było czekać jedna do końca filmu.

Mother! to jak na razie największy zawód tej jesieni. Film, na który czekałem z wielkimi nadziejami okazał się jedną wielką klapą. Nie polecam się wybrać na to do kina. Ode mnie jest to niestety zaledwie 2/10 choć zastanawiałem się mocno nad jedynką.