Trzecia w tym tygodniu recenzja i po raz trzeci na tapetę weźmiemy polski film. To mi się jeszcze nie zdarzyło. Nie przytrafiło mi się również to żebym obejrzał 3 polskie film w krótkim odstępie czasowym i żaden z nich nie był słaby. Ba, mogę nawet powiedzieć, że dwa z nich są bardzo dobre. Do tej dwójki, obok Cichej nocyzaliczam również Najlepszego.

Jest to film oparty na faktach. Uwielbiam takie. Ale łatwo jest je zepsuć. Tutaj przedstawiono nam historię Jerzego Górskiego, polskiego triathlonisty, który został mistrzem świata w podwójnym Ironmanie w 1990 roku. Zanim jednak tego dokonał, przez wiele lat walczył z nałogiem narkotykowym.

W główną rolę wcielił się tutaj Jakub Gierszał. I jeśli od czasu do czasu mnie czytasz to wiesz, że nie jest to mój ulubiony aktor. Nie potrafię wymienić dobrego filmu z jego udziałem. Najlepszy to jednak jego, nomen omen, najlepsza rola w życiu. Jest trochę takich scen, w których od razu przypomina się Sala Samobójców ale Gierszał naprawdę daje radę.

Jest to bardzo dobry film, zwłaszcza dla tych, którzy szukają inspiracji. Historia Jerzego Górskiego pokazuje, że można wyjść nawet z najgorszego nałogu i pokonać własne słabości. Film powinien być inspiracją dla wszystkich tych, którzy myślą, że nie są w stanie czegoś zrobić. Po takim seansie nasze problemy czasem mogą się wydawać śmiesznie proste.

Kilka fajnych drugoplanowych kreacji, zwłaszcza Gajosa czy Jakubika (czy on zagrał kiedyś słabo?). Pomimo powagi tej historii jest oczywiście kilka momentów humorystycznych, które pozwalają choć na chwilę się rozluźnić. Co prawda nie podobała mi się sama końcówka i to jak dramatycznie została pokazana końcówka biegu (zwłaszcza, że na koniec widzimy oryginalne zdjęcia i nic takiego nie miało miejsca). Generalnie nie mam się jednak do czego przyczepić.

Najlepszy to bardzo solidna propozycja, na którą warto się wybrać i którą z czystym sumieniem polecam. Ode mnie jest to 8 na 10. I nawet za Gierszała nic nie odjąłem.