To chyba jedna z najbardziej oczekiwanych premier tego roku, a na pewno najbardziej oczekiwana premiera w grudniu. Ósma już część Gwiezdnych Wojen wjeżdża dzisiaj do kin i jedno jest pewne: przyciągnie tłumy na sale. Ale czy jest na co iść?

Akcja filmu zaczyna się bezpośrednio po wydarzeniach znanych nam z Przebudzenia Mocy. Rey dociera do Luke’a Skywakera i chce go namówić żeby pomógł w walce z Najwyższym Porządkiem. Ten pod wodzą Kylo Rena próbuje zniszczyć ostatnie siły Ruchu Oporu.

I to tyle jeśli chodzi o fabułę, nie będzie szczegółów, nie będzie spojlerów. Spokojnie. Zajmiemy się samym filmem. A ten jest naprawdę niezły. Już Przebudzenie Mocy zapowiadało, że powrót do tej sagi nie jest błędem, a Ostatni Jedi tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu.

Podobnie jak w przypadku poprzedniej części, taki i tutaj mamy nawiązania do klasycznej trylogii. Można wręcz powiedzieć, że schemat jest bardzo podobny. Jednemu może się to bardzo podobać, innemu trochę mniej. Ja jestem fanem. Mark Hamill dostaje całkiem sporą rolę choć wydawało mi się, że będzie tylko maskotką. I jak nie lubiłem Luke’a w poprzednich częściach, tak tutaj dał radę.

Pojawiają się nowi bohaterowie, ale nie wnoszą zbyt wiele do serii. Jeśli o to chodzi to byłem lekko zawiedziony. Poznajemy trochę bliżej bohaterów z Przebudzenia Mocy, ale Finn ciągle mnie irytuje, a Rey… to Rey. Można ją kochać albo nienawidzić. Liczyłem też trochę na więcej od Poe Damerona, ale poza patosem płynącym z co drugiej jego wypowiedzi to nic ciekawego o nim nie powiem. Najlepszy jest jednak zdecydowanie Adam Driver i nikt nie jest nawet blisko. Postać Kylo Rena wydaje się być napisana idealnie pod niego.

Oprawa audiowizualna stoi na najwyższym poziomie. Jest to prawdziwa uczta dla oka i ucha. Nie mam się do czego przyczepić. Choreografie walk również są bardzo dobre i nawet ciężko stwierdzić czy używano do nich efektów specjalnych. Jeśli tak, to są one praktycznie niewidoczne.

Widać, że producenci poszli również w humor. Jest kilka scen, wypowiedzi czy po prostu gestów, które rozśmieszą całą salę. Nawet w bardzo podniosłych i kluczowych momentach twórcy zdecydowali się wrzucić małe gagi. Rewelacja. Liczyłem, że może pojawi się jakiś nowy droid, ale nie może się to dziać w każdej kolejnej części.

Podsumowując, Ostatni Jedi to bardzo udana kontynuacja. Bardzo cieszę się, że ta seria poszła w tę stronę, bo mogło być zdecydowanie gorzej i legenda mogła upaść. Nic takiego jednak nie ma miejsca i już nie mogę się doczekać ostatniej odsłony, bo trochę niewyjaśnionych spraw pozostało. Ode mnie jest to 9 na 10 i czekam na więcej!